Prześladowany za gorliwość duszpasterską


    Ksiądz Findysz w swojej parafii bardzo gorliwie stawiał opór władzy komunisycznej. Chcąc podnieść morale religijno-społeczne parafian organizował nabożeństwa, sprawował sakramenty święte, nauczał zasad wiary, nawiedzał parafian, łączył więzem małżeńskim ludzi połączonych więzami ślubu cywilnego, godził pokłóconych, napominał grzeszników. Po zlikwidowaniu nauczania religii w szkołach zorganizował szkółkę przykościelną. Czynił więc wszystko co należało w obowiązkach proboszcza. W dodatku organizował m.in. krucjaty modlitw w intencjach rozwiązania problemów duszpasterskich w Polsce.
    Jego zaangażowanie duszpasterskie, choć cenione przez władzę duchowną (czego wyrazem było nadanie mu funkcji dziekana żmigrodzkiego, przyznanie godności Expositorio Canonicali i daniu przywileju noszenia Rokiety i Mantoletu), było jednak nie do przyjęcia przez władze komunistyczne. Zaczęto więc go prześladować. Najpierw zawieszono go w obowiązkach katechety, następnie odmówiono mu przepustki w sterfie nadgranicznej. Do Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego wpłynęło pismo z zarzutami przeciwko proboszczowi żmigrodzkiemu. Wyzywano go od zdrajców państwa i Kościoła.
    Po prawie rocznym dochodzeniu pracownicy X Urzędu Bezpieczeństwa wyłączyli z rejestru sprawę ks. Findysza. Mogło by to świadczyć, iź zmienił swoje postępowanie. Tak naprawdę ks. Władysław nie zmienił swojego stanowiska - to władza Polski została zmieniona, co chwilowo zatrzymało antykościelną politykę komunistów. Władysław Findysz nadal gorliwie pełnił posługi duszpasterskie, pomimo wezwań do Powiatowej Rady Narodowej w Jaśle.


Na podstawie: "Pasterz i świadek"